 |
Zwiastowania
Ewa Chrusciel
Zwiastowanie VIII
Simone Martini
Nagle swiat skapal sie w poswiacie
Aniol klaska skrzydlami
Narodziny swiatla
A ty w ciemnosc
Chowasz rece
Naburmuszona,
Opryskliwa
Przymykasz ksiege
Z której ulecialy juz slowa
Nie wiesz, ze Aniol jest toba
Ze ani sama ani z siebie nie jestes
Pomiedzy toba a Toba
Wyrasta lilia
Pomiedzy mna a Toba
Ktos w muzeum
Zmywa podloge
Gruchanie
Kiedy czytalam swoje wiersze w Chicago
W Polsce o tej samej porze wszystkie golebie wylegly na dach
Czy sluchaly na tej podniebnej antenie?
Wydostaly sie gwaltownie z klatek
I zamarly
Na kikutach zawalonego dachu
brodawczaki, garlacze, latawce, turkoty,
perukarze, mewki, pawiki,
blyskotki szafirowe
Wypatruja
Swoich amatorów
Oddaja sie zalobie
Nie byly zwiastunem tragedii
Slowo nie zagruchotalo
To tylko dach gruchnal
Nad golebiami
Ciezki
od bialosci
Kiedy w tym samym czasie czytalam wiersze
O Bieslanie
O cierpieniach mojej wyobrazni
Poezja zawsze sie spóznia jak paryska dziewczyna na obcasach
Przylatuje na miejsce tragedii po fakcie
Kiedy juz zamarl krzyk zmiazdzonych konczyn serc co gorla
Poezja zawsze sie spóznia
Jest jak golab co ugrzazl w materii,
Nie powrócil do Arki
Jest modlitwa
Co ocala
Siebie tylko
I odbiela
Ornitolodzy z Harwardu doszli do wniosku, ze golab to mistrz w sztuce
przetrwania
Dzieki bialym piórom
Staje sie niewidoczny
Jak niewidoczni nagle stali sie Ci ludzie
Poezja sie spóznia
I zostaje
Trwoga
potargany pokój
<<
back to Poems main page
|
 |