Przyloty Odwiedzil nas wujek ze Stanów Choc nie na pewno Mialszczelneniebieskieopakowanie Solidne i o metalicznym smaku Zapiety byl po raz pierwszy Czym chwycil nas pod samo gardlo Tylko jego blekitny nenufar Niedopiety pofrunal sobie gdzies Wuj zawsze wpadal do nas nagle A nocami zakradal sie do kuchni i Wyjadal nam cebule z kredensu Tym razem wpadl prosto z lotu Przez okno, nie bez pomocy innych Bo mial jeszcze na sobie to niebieskie Opakowanie, usadowil sie pomiedzy Pieczolowitymi grzadkami wienców Byc moze byl juz tylko nieznanym Instrumentem w pokrowcu Potem panowie specjalnej brygady Podrzucali go jak solenizanta przy Toascie wygladalo to tez troche Jakby spadl z nieba prosto Na rozpieta batute Odbil sie po czym Zniknal Nos Pinokia Statysowi Pinokio pojmuje sam siebie, poklepuje przyjacielsko koniecznosc. Jesli sam na to przyzwoli, jego nos stanie sie dobry i uzyteczny. Posluzy za maszt na okrecie lub babcia siatke z zakupami na nim zawiesi. ![]() Ptaki Chromego Zawarta bardziej w kolorze niz bliskosci. Zurawie nie docieraja, bo sa na dwoch roznych obrazach. Choc obrazy przylegaja do siebie pozostana oddzielnie. Stateczna milosc kwadratow, na ktorych milosc zurawi mierzona jest ich odlegloscia Tak duzo, wiedziec ze do siebie pasuja.
Georges Saurat "Trois etitudes pour Poseuses" Poseuse de dos ............ de face ............ de profil Zbudowana z drobinek swiatla i kolorow pochylona nad swoja ulotnoscia zmartwiona ze moze sie rozsypac jak koraliki ![]() *** Gdziekolwiek ide wpuszczasz swiatlo blask znienacka jaskra musniecie prawdy przypomnienie gdzie przynaleze do swiatla refleksow na witrazach Gdziekolwiek jestem wpuszczasz swiatla za malo przestalam juz gromadzic dowody na twoje istnienie << back to Poems main page |