Selected Poems
Ewa Chrusciel



Bieslan

Te dzieci z zacietymi minami
Jeden po drugim
Wchodza prosto w nas
Jak dybuki

Bedziemy teraz odrabiac wspólnie lekcje
Puszczac latawce
Przypatrywac sie ptakom
Co glosza kazania na drzewie

Bedziemy bawic sie z nimi w chowanego
Bo sie gdzies wyraznie musialy pochowac

350 dzieci i wiecej
W nas pochowanych
Trzeba je teraz odchowac

– krzyze beda bolec od tego dzwigania --



***

Chcialabym zamieszkac w drzewie
Bo drzewa to panstwa suwerenne
Zakopana w lisciach, spokojnie
przemierzajaca zawrót
galazkowych
sciezek

Tysiacami skrzydel
Rozsadzac je od srodka


 
Dybuk

Kiedy Cie poprosilam przed snem, zebys mi objawil swoje
Oblicze
Przysnila mi sie kobieta na skraju przepasci
I dziecko - tuz obok.
Kobieta spadla.
Dziecko
Z zacieta mina
Weszlo wprost we mnie



***

Wywolalismy nasze wiersze
Wywolalismy duchy ich liter
Przy czerwonym swietle
Zaczely sie wylaniac
Przy swiatlo-czulej emulsji

Wypralismy je póniej
Zanurzyli w rzece
I odchowali w kuwecie

Utrwalily sie

Zafiksowaly

Biale plótno nagle zamroczylo sie od czarnych liter

 

***

Najbardziej smierc uwidaczniaja mi
te pojedyncze buty
rozrzucone
na ulicy
po wypadku

wszytkie slady niby
juz zatarte

tylko byt wyzierajacy
z buta

- nieprzeparte
czeluscie

jeszcze szumi
sznurówka

but chce
sie zerwac
pobiec

poszukac
calosci

z której
uszla para

   
  << back to Poems main page